Dodał(a): Dorota Jakuć
3 kw. 2016, 20:26
Tym razem na Sto-menius do Ciechanowa i Ostrołęki pojechały trzy gimnazjalistki: dwie Julki i Marysia oraz trzech gimnazjalistów: Dymitr, Kuba i Adam. Gimnazjalistów nie uczę, więc raczej mijamy się na korytarzach, czasem któryś rzuci w moją stronę basowe „dzień dobry”. Dziewczyny są rozgadane, liczyłyśmy więc, że zaraz znajdą wspólny język z rówieśnikami z innych szkół, a panowie dołączą. Integracja rozpoczęła się już przed budynkiem dworca Warszawa Zachodnia, gdzie zaraz rozpoznał nas Białystok i wsiedliśmy do wesołego warszawskiego autobusu, razem czekając na grupę z Zakopanego.
Ciechanów mnie zachwycił. Nieduża szkoła, przyjazna kadra, kawa z ekspresu i …prysznic u maluchów. Młodzież i my pracowaliśmy nad tematem spotkania – Czym nasze gimnazjum wyróżnia się na tle innych? My, będąc niedużą augustowską szkołą, postawiliśmy na działania społeczne. Jeżeli jest ktoś, kto potrzebuje pomocy, to nasi uczniowie wchodzą w to. Są pomocni, kreatywni i nie boją się pokazać, że coś umieją. Są ciekawi i otwarci, chętnie uczestniczą w zajęciach badawczych. Potrafią zadziałać całą klasą, razem coś zrobić, improwizować i zaszaleć też.
Patrzyłam na gimnazjalistów podczas gry miejskiej, razem z nimi uczestnicząc w różnych konkurencjach, jak biegają wokół zegara słonecznego, tworząc sztafetę, robią sobie selfi, ale tak, żeby zmieściła się na nim cała grupa. Rysują sobie wąsy i pytają przechodniów o rozszyfrowanie skrótu STO. Szukają w internecie i proszą portiera, by opowiedział im historię nazwy kina „Łydyna”. Początkowo trochę znudzeni, łapią bakcyla i wymyślają fajną scenkę dramową przed budynkiem szkoły, na którym dumnie wisi połowa samochodu.
W Ostrołęce obejrzeliśmy krótkie szkolne prezentacje, integrowaliśmy się na basenie i w pobliskiej Biedronce. Młodzież myślała nad tematem kolejnego spotkania. I wymyśliła :Co możemy zmienić w naszych szkołach?
Cały czas się uczymy. Dobrze jest się spotkać, porozmawiać, posłuchać, podzielić pomysłami na pracę samorządu uczniowskiego. Co powiecie na szkolnego Masterszefa?
Do zobaczenia w Zakopanem. – Proszę pani, już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania – powiedziała Julka. – Ja też. 🙂
W drodze powrotnej, kiedy resztkami sił ciągnęłam za sobą walizkę, nagle Kuba stanowczym ruchem wyjął mi ją z ręki, mruknął coś, czego nie zrozumiałam i zataszczył na przystanek. No – pomyślałam, nie jest źle. I jakoś mi się cieplej zrobiło w okolicach serca.
Dziękujemy za wspólnie spędzony czas, ciepłe przyjęcie, nocne Polaków rozmowy. Fajnie, że jesteście.
Opiekun SU

