Dodał(a): Dorota Jakuć
8 cze 2016, 18:15
W majowy poranek, ruszyliśmy na augustowski rynek, by w ramach lekcji języka polskiego przeprowadzić sondę uliczną.
Podzieliliśmy się na trzy grupy – dwie cztero- i jedna trzyosobowa, w której znalazłem się ja wraz z Mateuszem i Jakubem.
Pytanie dotyczyło znaczenia łacińskich słów „Cogito ergo sum” – „Myślę, więc jestem” francuskiego filozofa – Kartezjusza.
Ilu ankietowanych znało odpowiedź? Jak się okazuje – niewielu.
Najtrudniej było na początku, kiedy trzeba było wezbrać się w sobie i przełamać pierwsze lody. Tym bardziej utrudnił to fakt, że pierwsze kilka osób po prostu nas zbyło lub całkowicie zignorowało.
Podsumowując przygodę mojej grupy, można stwierdzić, że 90% osób nie ma czasu na sondaże – nawet jeśli jedyne co robią, to stanie na przystanku i gapienie się w przestrzeń. Więc jeśli słowa Kartezjusza znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości i to myślenie świadczy o naszym istnieniu, to nasi respondenci w większości wcale nie istnieją.
Dominik III gimnazjum
Wnioski dwóch kolejnych grup:
Ludzie, którzy znają łacinę, lubią dłużej spać.
Nie zadałem pytań dodatkowych, bo widziałem, że pani ma torebkę.
Ja muszę zapytać moją babcię, ona jest polonistką i na pewno będzie wiedziała. O babciu! Babcia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiła się na przejściu dla pieszych.
– Czy mogę ci zadać pytanie?
– Oczywiście.
– Czy mogę nagrać odpowiedź? – drążył Mateusz, bo kulturalni ludzie tak już mają.
– Oczywiście – starsza pani była ucieleśnieniem spokoju.
– Co to znaczy „Cogito ergo sum”?
– To znaczy „Myślę, więc jestem”.
– Wiedziałem, wiedziałem! Babciu, jesteś wspaniała!


