Kategoria:

Dodał(a):

3 cze 2014, 19:51

Tego jeszcze nie było. Zupełnie nowy pomysł na Dzień Rodziców w szkole społecznej! Pomogła inspiracja augustowskich bibliotekarek, które zwróciły nam uwagę na projekt D.O.M.E.K.: ponieważ RODZINA musi mieć DOM, postanowiliśmy stworzyć budynki na miarę naszej wyobraźni i naszych marzeń. Nie trzeba było brać kredytów ani walczyć z kapryśnymi ekipami budowlanymi, wystarczyły dziesiątki kartonów, kleje, farby, taśmy oraz głowy pełne pomysłów i ręce gotowe do pracy.

Plac budowy: sala gimnastyczna i taras szkoły społecznej na Zarzeczu.

Termin realizacji inwestycji: w piątek 29 maja 2014r po południu.

Wykonawca: uczniowie, rodzice, nauczyciele (niektórzy bez obiadu).

Nadzór budowlany: pan prezes Koła STO i trzy panie na huśtawce (patrz zdjęcia).

Cel inwestycji: dobra zabawa.

Najszybciej powstał potężny dom – tunel na sali gimnastycznej, dzięki wielkim kartonom przywiezionym przez pana Daniela. Ta budowla, do której dzieci (nawet piąta klasa) mogły wejść, przeczołgać się, schować przed rodzicami i wyjść przez jedno z okienek, ze względu na przeznaczenie nie była w szczególny sposób dekorowana. Żółte i pomarańczowe "witraże" w okienkach tunelu niestety zużyły się bardzo szybko. Za to niewątpliwą ozdobą budowli stała się wieża zegarowa autorstwa pana Darka oraz tandemu Oliwia z tatą.

Prace na tarasie trwały dłużej. Zespoły – głównie klasowe, chociaż nie zawsze – pracowały jak w amoku. Zabawa nie miała charakteru rywalizacji, a jednak każdy starał się stworzyć budowlę niepowtarzalną, wyjątkową. Powoli z masy szarych, nieatrakcyjnych kartonów powstawały ciekawe kształty.

Budynki zeróweczki były dopasowane do wzrostu najmłodszych budowniczych. Obok kolorowych , małych domków znalazły się różne ciekawe elementy, na przykład radar. I dzieci, i mamusie z tatusiami i pani Ania włożyli w swoje dzieło mnóstwo serca.

Klasa pierwsza stawiła się na spotkaniu bardzo licznie i pracowała bez wytchnienia. Przez chwilę sytuacja stała się niebezpieczna, bo okazało się, że mama Dominika została uwięziona w ślicznym budyneczku z bulajowym oknem i nie wiadomo było, jak ją wyjąć, nie niszcząc domku. Na szczęście wszystko zakończyło się pomyślnie. "Pierwszaki" wzniosły trzy kamienice dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Nikt sie nie oszczędzał.

Część miasta wzniesiona przez klasę drugą wyróżniała się ogromną ilością okienek. Nawet ogromna zielono-brązowa wieża miała ich dziesiątki. Wielką ciekawość budził też dom na patykowatych nogach, który zdecydowanie wskazywał na inspirację projektami z książki "D.O.M.E.K". Co ciekawe, niektórzy uczniowie dotarli na plac budowy po pierwszej spowiedzi, bo takiej okazji do zabawy nie mogli odpuścić.

Klasy trzeciej z powodu wycieczki było niewiele, ale Marcysia i Amelka wytrwale tworzyły swoje małe budyneczki, a mamy z tej klasy wraz z panią Kasią pracowały nad tajemniczym pojazdem i tajemniczym czymś jeszcze…

Klasa czwarta – jak już wspomniano – cięła i kleiła głównie na sali gimnastycznej. Tam też tata Rafała, wspierany przez innych tatusiów, na prośbę chłopaków-czwartaków tworzył dom z windą- platformą, jaki widzieli we wspomnianej książce "D.O.M.E.K".

Klasa piąta podeszła do sprawy ambitnie i od razu wzniosła ( między innymi) wielopiętrowy pałac z lądowiskiem dla samolotów. Budynek miał takie gabaryty, że trudno było wnieść go na salę gimnastyczną po zakończeniu pracy. Ale, dla chcącego… Nawet obyło sie bez demontażu okien.

Szósta klasa tym razem była reprezentowana dość skromnie, ale czołg stworzony przez Julkę i Kubę wyglądał jak ze Świata Zabawek.

Po kilku godzinach wytężonej pracy na sali gimnastycznej wyrosło wyjątkowe miasto. Jego twórcy ze zdumieniem i podziwem oglądali jedyne w swoim rodzaju dzieła, fotografowali je lub siebie na ich tle. Było trochę kłopotu z odnalezieniem młodszych dzieci, bo jedne utknęły w domu-tunelu, a inne zakute w kartonowe zbroje były nie do rozpoznania. Poza tym niektórzy mieli problemy z doszorowaniem rąk lub zastanawiali się, czym wywabić plamy z nowych dresów. Ale to były naprawdę drobne skutki uboczne projektu. Bo przede wszystkim wykorzystaliśmy kolejna okazję do wspólnej zabawy i okazało się, nie po raz pierwszy, że w naszej społeczności drzemią potężne możliwości. To co zrobimy za rok?

FOTOREPORTAŻ Z DNIA RODZINY TUTAJ