Dodał(a): Dorota Jakuć
14 gru 2011, 21:26
Od początku roku szkolnego byliśmy bardzo zapracowani, więc nie dziwi fakt, że z utęsknieniem czekaliśmy na dzień naszej wycieczki do Warszawy. W końcu nadszedł – ósmy listopada. Podróż minęła nam nadzwyczaj szybko i w konsekwencji byliśmy na miejscu prawie godzinę przed czasem. Na szczęście nie musieliśmy czekać w autokarze i zostaliśmy wpuszczeni do wnętrza Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk, od którego mieliśmy zacząć nasze zwiedzanie.
Punktualnie o godzinie jedenastej weszliśmy na aulę, gdzie odbyły się pierwsze zajęcia. Mogliśmy zobaczyć doświadczenia z wykorzystaniem takich substancji jak suchy lód czy ciekły azot. Najwięcej śmiechu było oczywiście przy mówieniu helem. Ale nasze zainteresowanie wzbudziło także podpalanie suchego lodu i efektownie przedstawiona reakcja zobojętnienia. Kiedy zakończyło się wykonywanie doświadczeń, zostaliśmy podzieleni na trzy grupy i rozpoczęliśmy zwiedzanie instytutu. My jako pierwsi zobaczyliśmy pracownię, w której wyrabiano części do laserów. I tak oto bałagan na stole, który zwrócił naszą uwagę przy wejściu, okazał się być dokładnie przemyślanym ustawieniem przedmiotów, od których odbijała się stróżka światła. Następnie udaliśmy się do pomieszczenia, w którym stały dwa wielkie pojemniki, które, jak zostaliśmy poinformowani, miały niezwykle silne właściwości magnetyczne. Bogatsi o tę wiedzę, udaliśmy się do ostatniego punktu zwiedzania instytutu. W niewielkim pomieszczeniu znajdował się m.in. wielki mikroskop, butla z ciekłym azotem i monitor, na ekranie którego mogliśmy zobaczyć modele różnych kryształów. W międzyczasie
okazało się, że jednak udało nam się dostać bilety do Centrum Nauki Kopernik, więc to ono było naszym następnym przystankiem.
Przed wejściem do Centrum dostaliśmy specjalne karty magnetyczne, dzięki którym mogliśmy korzystać z eksponatów. Budynek był podzielony na kilka stref: trzy ogólnodostępne („Człowiek i środowisko”, „Świat w ruchu”, „Korzenie cywilizacji”) i jedną dostępną od czternastego roku życia (RE: generacja). Oprócz tego znajdowało się tu też oczywiście planetarium. Opisywać wszystkich urządzeń, z których mogliśmy skorzystać w Centrum nie będę, bo na to nie starczyłoby miejsca w gazetce, jednak kto nie był, niech żałuje, bo wszyscy wyszli stamtąd zadowoleni.
Ostatnim punktem naszej wycieczki było Studio Buffo. „Metro” jest bodaj najsłynniejszym musicalem w Polsce od dwudziestu lat cieszącym się niesłabnącą popularnością. O prawdziwości tego zdania przekonałam się, gdy tylko weszłam do teatru. Mimo iż był to środek tygodnia, na spektakl przybyło wielu chętnych. Z tego, co udało mi się zaobserwować, nie było osoby, której spektakl się nie podobał. Na scenie przewijało się wielu aktorów zachwycających swoim kunsztem tanecznym. Kilkoro z nich udało nam się zidentyfikować z gwiazdami znanymi nam z małego ekranu.
Do domu wróciliśmy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Pani Dyrektor, prosimy o więcej takich wycieczek!
Aneta Hintertan
Fotoreportaż z Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk tutaj